• Wpisów: 42
  • Średnio co: 55 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:44
  • Licznik odwiedzin: 8 224 / 2374 dni
 
oxfordka1
 

ksiezyc-czlowiek-ziemia-zachod-kon-kosmos.jpg

*TOM PIERWSZY - CZY TE OCZY MOGĄ KŁAMAĆ?*
*Rozdział jedenasty – Rozpacz Oxfordki.*

         Oxfordka wyciągnęła Rabczyńską na dwór. Obie poszły w stronę Starego Rynku, by porozmawiać na osobności. Iza przez całą drogę milczała. Dopiero na miejscu odezwała się pierwszy raz, spoglądając na przyjaciółkę.
- Chcesz mi powiedzieć, że zakochałaś się Bourdonie? Przecież jesteś z…
- Tak, wiem! Jestem z Tarmińskim. To nie zmienia faktu, że on nie odzywa się do mnie już od dawna i pewnie na boku kręci z Pauliną, a ja…
- A ty kręcisz z Rob’em – dokończyła za nią Iza. Oxfordka schowała twarz w dłoniach. Sama nie wiedziała co się tak właściwie z nią dzieje. Kochała Sukę, ale już nie tak jak kiedyś. Teraz pałała do niego miłością… braterską. Z drugiej strony nie chciała go ranić, dlatego przeciągała coś co według niej już się rozpadło. Chciała mieć absolutną pewność, że Tarmiński będzie szczęśliwy bez niej, jednak oboje utrzymają kontakt. Rabczyńska poklepała przyjaciółkę po plecach.
- Jeśli chodzi ci po głowie to o czym myślę, to lepiej, żeby Łukasz znał prawdę teraz aniżeli miał żyć w kłamstwie nie wiadomo ile. Masz ku temu idealną okazję biorąc pod uwagę to, że właśnie siedzi po drugiej stronie placu z Korsuń i nie wygląda mi to na przyjacielski uścisk. – Oxfordka spojrzała we wskazanym miejscu. Tarmiński miał na kolanach roześmianą Pudzię. Między nogami trzymał piłkę, którą dziewczyna próbowała dosięgnąć. Rabczyńska nieco zdziwiła się zachowaniem Oxfordki.  Ta patrzyła na parę i coraz bardziej się uśmiechała. Cieszyła się z tego, że jej chłopak ma na boku inną dziewczynę. Uzmysłowiła sobie, że już od dłuższego czasu tylko na to czekała i dziś nadszedł czas, by to zakończyć. Skinieniem głowy kazała poczekać Rabczyńskiej, zaś sama ruszyła w kierunku Suki i Pauliny. Iza spodziewała się nie lada zamieszania, ta jednak spokojnie podeszła do znajomych, zatrzymując się metr od nich. Pudzia momentalnie zeskoczyła z kolan chłopaka, a piłka poturlała się po placu zatrzymując się tuż przy fontannie gdzie dzieci bawiły się w ganianego.
- Cześć – powiedziała Gosia, patrząc z zaciekawieniem na obojga.
- Ox to nie jest tak jak myślisz… - Zaczęła się tłumaczyć Korsuń.
- Możesz zostawić mnie i Sukę na chwilkę samych? – spytała jedynie. Pudzia skinęła głową i odeszła na dosyć daleką odległość tak, by Oxfordka i Tarmiński mogli porozmawiać na osobności. Iza obserwowała tą całą scenę z drugiej strony placu. Miała nadzieję, że później Gosia opowie jej wszystko w drobnych szczegółach.
- Słuchaj. Oboje wiemy, że już się między nami nie układa. Bynajmniej nie w tym sensie. Ty widziałeś mnie z Bourdonem, ja ciebie kilkakrotnie z Pudzią i szczerze powiedziawszy nie mam już cierpliwości by udawać, że wszystko jest w porządku. – Łukasz słuchał dziewczyny nie do końca wiedząc co się właściwie dzieje. – Po prostu będzie lepiej jeśli się rozejdziemy. Jestem przekonana, że ty i Pudzia coś do siebie macie i doskonale to rozumiem. Chcę tylko, żebyś…
- Czekaj, bo chyba nie za bardzo wiem o co się rozchodzi. Chcesz mi powiedzieć, że nie jesteś zła, że ja…
- Absolutnie nie. Tylko… och Łukasz… Możemy zostać przyjaciółmi? Oczywiście zrozumiem jeśli… - Chłopak zaczął się śmiać. Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona. Nie wiedziała co go tak rozbawiło i przez pewien moment pomyślała, że zrobiła najgłupszą rzecz jaką mogła zrobić. Pyta się osoby, z którą była czy zostaną przyjaciółmi po tym jak on widział ją całującą się z innym. Tarmiński uspokoił się i spojrzał na Oxfordkę.
- Spodziewałem się gradu przekleństw, wyzwisk i gróźb, a nie propozycji przyjaźni. – Wyjaśnił chłopak.
- Czyli, zgadzasz się? – Oboje usiedli na ławce i na spokojnie wyjaśnili sobie wszystko od początku. Oxfordka postanowiła, że Pudzia powinna być przy tej rozmowie bo należą jej się pewne wyjaśnienia, zaś do Rabczyńskiej dosiadł się Guła, co spowodowało, że Gosia spokojnie mogła porozmawiać z Tarmińskim i Korsuń, nie mając wyrzutów sumienia, że zostawiła Izę samą. Dziewczyna wyjaśniła, że to co między nimi istniało teraz można nazwać przyjaźnią i oboje zadecydowali, że rozejdą się utrzymując przyjazne kontakty. Oxfordka wróciła do domu wieczorem w towarzystwie Pudzi i Tarmińskiego trzymających się za ręce. W tym momencie Bourdon, Alex i Shinoda stali przed domem dziewczyny rozmawiając o czymś zaciekle. Gdy zobaczyli trójkę przyjaciół byli lekko zdziwieni.
-Widzę to co widzę czy tylko mi się wydaje? – spytała Alex, ciągnąc Mike’a za rękaw bluzki. Chłopak odwrócił się w stronę skąd szła Oxfordka.
- Nie wydaję ci się, ale przecież Gośka chodzi z Tarmińskim więc czemu…
- Nie chodzi, a chodziła z tego co widać. Spokojnie wszystkiego się dowiem – odpowiedziała Alex, uśmiechając się do chłopaków. Gosia pożegnała Paulinę i Sukę, po czym tanecznym krokiem dołączyła do siostry, Shinody i Bourdona. Widząc pytające spojrzenie Alex, Oxfordka przewróciła oczami.
- Odpowiedź numer jeden. Tak, zerwałam z Tarmińskim. Odpowiedź numer dwa. Tak, zostaliśmy przyjaciółmi. Odpowiedź numer trzy – bo już się nie kochamy. Bynajmniej nie w ten sposób. Odpowiedź numer cztery. Tak, ja też i odpowiedź numer pięć. Dowiesz się w swoim czasie – powiedziała Gosia. Chłopacy i Alex patrzyli na nią zdziwieni. Starsza siostra próbowała coś powiedzieć, ale nic nie mogła wydusić z siebie. Oxfordka poklepała ją po plecach, uśmiechając się radośnie.  – Wybaczcie, ale ona i tak by się pytała – wyjaśniła, zwracając się do chłopaków, którzy byli równie zszokowani co Alex. Gosia roześmiała się, po czym minęła ich i weszła do domu zamykając za sobą drzwi.
W sobotę dziewczyna obudziła się nadzwyczaj wcześnie. Bardzo się zdziwiła widząc, że na sąsiednim łóżku nie śpi Rob, więc zeszła na dół spytać się mamy co jest grane.
- Sama nie wiem. Po prostu wyszli - rzekła kobieta więc Oxfordka wróciła do pokoju, aby się ubrać. Właśnie wtedy zdziwiła się jeszcze bardziej bo nie znalazła ani jednej rzeczy należącej do Bourdona. Gosia nie namyślając się długo zadzwoniła do chłopaka. Niestety ten miał wyłączony telefon.
- Co jest? - spytała samą siebie i spróbowała jeszcze raz, jednak rezultat był taki sam.
- Nie teraz, gdy wszystko przemyślałam - dodała i tym razem zadzwoniła do siostry.
- No? – Dało się słyszeć dziewczynę po drugiej stronie.
- Ala, gdzie jesteście?
- Sory, ale nie mogę powiedzieć – powiedziała Alex.
- Proszę cię! Muszę pogadać z Bourdonem – krzyknęła zrozpaczona Gosia. Wiedziała, że jej siostra jest gorzej uparta od niej.
- Nie ma go. Poszedł gdzieś. Cześć.
- Ale... - W tym momencie sygnał się urwał. Gosia patrzyła przez chwilę na swój telefon, po chwili jednak rzuciła go na łóżko. Rozejrzała się po swoim pokoju i nagle te cztery ściany zrobiły się puste. Czegoś jej brakowało i doskonale wiedziała, że tym czymś, a raczej kimś, jest Rob. Przez chwilę miała wyrzuty sumienia, że to być może przez nią cała Meteora i Alex się wyprowadzili, jednak po chwili odgarnęła od siebie te myśli, mając nadzieję, że Alex do niej oddzwoni kiedy tylko znajdzie chwilkę czasu i wszystko jej wyjaśni.
         Tymczasem siostra Gosi zadowolona, że ją okłamała, razem z Shinodą, Delsonem i Farrellem się z niej nabijali. Jedynie Rob się nie śmiał.
- Co taki ponury? Uśmiechnij się – powiedziała Alex.
- Ta... Bardzo śmieszne. Ona nawet nie wie, że mieszkamy dwie przecznice dalej – burknął chłopak. Dziewczyna usiadła obok niego.
- Rob. Jeśli chcesz się dowiedzieć czy moja siostra cię kocha to nie ma innego wyjścia - rzekła Alex.
- A jak to zauważymy? – spytał bez większego entuzjazmu.
- Myślałam, że lepiej znasz Gośkę. Na początku będzie do mnie wydzwaniać... - Dziewczyna przerwała bo zaczęła dzwonić jej komórka. Wszyscy na nią spojrzeli, jednak Alex machnęła jedynie ręką i kontynuowała. - Właśnie… Potem będzie zdołowana przez półtorej dnia, następnie zrobi się nietykalna, aż w końcu wpadnie w szał. - Chłopacy patrzeli na nią zdziwieni.
- Tak było z Tarmińskim, gdy był chory, a jego komórka się rozwaliła. - Wyjaśniła Alex, a kumple od razu zrozumieli o co chodzi.
- Ale jak to doprowadzi do tego, że ze mnie zrezygnuje to zrobię z tobą to samo co z Wiewiórą – powiedział Bourdon. W pokoju nastała cisza, a wszyscy spojrzeli na chłopaka.
- A co się stało? – spytał Mike, przerywając tym samym ciszę.
- Nieważne.
- Jak zacząłeś to dokończ - powiedział Farrell. Każdy czekał, aż Bourdon coś powie. Już miał zacząć, ale w ostatniej chwili się rozmyślił.
- Nie mogę. Obiecałem Gosi – rzekł.
- Nie bądź taki – oburzyła się Alex.
- Nie i tyle. Temat skończony – powiedział chłopak.
- Będzie skończony jak obiecasz, że nie wyjdziesz na dwór przez tydzień i nie będziesz miał z Gośką żadnego kontaktu -rzekła Alex. – Sam widzisz ile mamy pracy i nie ma czasu na nic.
- Zgoda - odpowiedział. Dziewczyna uśmiechnęła się zadowolona.
- Jeśli wszystko wyjaśnione to do roboty! Rob i Brad. Zacznijcie meblować korytarz, Farrell pomożesz Hahnowi. Chaz może jeszcze sam sobie robić pokój. Ty Ala bierzesz w obroty umeblowanie ostatniego pokoju na górze, a ja jadę po te graty. Może juz mają – odezwał się Mike.
- No dobra. Idziemy - powiedział Brad, a za nim poszła reszta. Shinoda odprowadzał wzrokiem przyjaciół, po czym rozejrzał się pobieżnie po pomieszczeniu i wyszedł z domu.
         Minęło pięć dni. Tak jak mówiła Alex, Gosia stała się drażliwa, nie chciała grać w piłkę tylko sama ją kopała do bramki, gdy nikogo nie było. Unikała każdego nie tylko dlatego, że była przygnębiona i zła, ale również by nie sprawić innym przykrości swoim zachowaniem. Jako pierwsza swoich sił spróbowała Iza, chociaż przyjaciele odmawiali jej tego pomysłu wiedząc jakie będą tego konsekwencje.
- Cześć Ox – powiedziała.
- Czego chcesz? - spytała dziewczyna dalej kopiąc piłkę w bramkę. Nawet nie spojrzała na przyjaciółkę.
- Wszyscy mówią, że coś cie gryzie i ja też to widzę. Wiem, że Rob ani nikt z Meteory się odzywa ale...
- Nic nie rozumiesz. Ty masz Budynia przy sobie. Możesz na niego spojrzeć, uśmiechnąć się do niego, a ja nie. Nie wiesz jakie to jest uczucie zrozumieć, że kogoś się kocha, a ta osoba nagle odchodzi i nie daje znaku życia.
- Rozumiem…
- Nie! - krzyknęła Gosia i chwyciła pierwszy lepszy kij od palanta, po czym rzuciła nim tak, że się połamał. Rabczyńska lekko się przestraszyła co nie omieszkała zauważyć Oxfordka. Uspokajając się powiedziała jedynie:
- Sory, ale chcę być sama.
- Dobra - odparła Iza nieśmiało i odeszła, zostawiając Gosię przy bramce. Bourdon dobrze wiedział co robi dziewczyna, gdyż jego nowy pokój miał widok wprost na boisko. Patrzył jak kawałki drewna od kija lecą w dwie różne strony, a chwilę po tym jej przyjaciółka odchodzi. Najbardziej bolało go to, że gdy patrzył w jej stronę, widział jak Oxfordka wyciąga telefon i po chwili na jego biurku z telefonu leciała piosenka, a on musiał się rozłączyć. Obiecał Alex, że się nie wygada i postanowił dotrzymać słowa, które z dnia na dzień było coraz trudniejsze. Słysząc jak Shinoda go woła oderwał wzrok od dziewczyny i wyszedł z pokoju.
         Godzinkę później Guła przyszedł do Rabczyńskiej. Dziewczyna otworzyła mu drzwi i gestem zaprosiła do środka. Chłopak wraz z przyjaciółką poszedł do jej pokoju gdzie rozłożył się na jednym z foteli.
- Jesteś gotowa? – spytał.
- Powiedzmy – odpowiedziała lekko zmieszana. By się mniej denerwować, Iza zaczęła tarmosić skrawek rękawa.
- Jak to powiedzmy? Przecież byliśmy umówieni z Gośką na boisku – powiedział Karol.
- To jest nieważne – rzekła dziewczyna i usiadła na swoim łóżku. Chłopak nic z tego nie rozumiał.
- Przecież ona tam jest! Widziałem ją.
- Jest tam bo ma doła. – Wyjaśniła Iza.
- Co się stało? - Zdziwił się Karol.
- Ach... sprawy miłosne.
- O Łukasza chodzi? Przecież zerwali.
- Nie... o innego. Nie daje znaku życia, a Ox się martwi.
- Świat się nie kończy co nie? – powiedział Guła i wstał szykując się do wyjścia.
- W jej przypadku raczej tak. – Chłopak zamyślił się przez moment.
- Pierwszy raz tak reaguje. To znaczy z Tarmińskim było podobnie, jak rozwalił telefon, ale pomagała przyjaciołom. – Dodał po chwili.
- Nie chce z nikim grac w piłkę, nikt jej nie może dotknąć, sama siedzi w klasie, a do tego na wf pyskuje do Śladzińskiej. Nie zauważyłeś?
- Żartujesz! Przecież wf to jej ulubiony przedmiot nie licząc angla.
- No właśnie – odpowiedziała Rabczyńska.
- Słuchaj o jakiego gościa ci chodzi? - spytał Guła, na co Iza spuściła wzrok. Gosia nie mówiła jej, że ma trzymać język za zębami, ale z drugiej strony jeśli przychodziła do niej po pomoc w tych sprawach to może chciała też utrzymać to w tajemnicy.
- Nie mogę powiedzieć – powiedziała w końcu. Guła spojrzał na nią niezadowolony.
- Jak to nie możesz?! Ja też jestem jej przyjacielem. – Oburzył się.
- Ale...
- Mów – powiedział stanowczo.
- Karol naprawdę nie mogę. – Próbowała wyjaśnić Rabczyńska. Najgorsze co mogło się teraz stać to, to, żeby wszyscy wiedzieli o Oxfordce i Bourdonie.
- Czy ja wyglądam na takiego gadułę?
- No nie - rzekła Iza. Jej linia obrony powoli zaczynała słabnąć i Karol dobrze o tym wiedział.
- Więc mów.
- Ok. Chodzi o Bourdona - powiedziała w końcu.
- Co!? Ona myśli że ma jakieś szanse u gwiazdy świata?! – Rabczyńska lekko się zdziwiła. Sądziła, że o tym iż Meteora jest w Malownicach, wszyscy już wiedzą. Wychodzi jednak na to, że nie.
- Guła...
- Tak wiem... ale myślałem, że chodzi o kogoś bardziej realnego. – Iza nawet nie próbowała mu wyjaśniać, że Rob jest jak najbardziej „realnym” człowiekiem.
- A może jej się uda – powiedziała jedynie.
- Życzę jej szczęścia - rzekł Guła i oboje juz nic nie powiedzieli. Patrzyli przez moment na siebie, po czym razem wyszli z pokoju nie wspominając już o Oxfordce ani razu.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków