• Wpisów: 42
  • Średnio co: 55 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:44
  • Licznik odwiedzin: 8 224 / 2374 dni
 
oxfordka1
 
kjnjk.jpg

*Prolog*

Pierwsza kropla deszczu spadła na mały, zielony listek ledwie utrzymujący się na gałęzi. Pod ciężarem tej małej kropelki, zerwał się, opadając leniwie na ziemie, jednak zanim dotknął jej powierzchni, wiatr podniósł go w górę, unosząc coraz wyżej, ponad domy i knajpy zapełnione przez tłum ludzi. Szybował w powietrzu między mewami, niebezpiecznie zbliżając się ku morskim falom. Zepchnięty lekkim podmuchem wiatru upadł w końcu na koc jednego z plażowiczów, który właśnie włączył radio. Właściciel wziął głośniej swój sprzęt, by wśród szumu fal usłyszeć kobiecy głos mówiący o informacjach z regionu.
- W Kołobrzegu, w mieszkaniu na ulicy Leśnej doszło do wybuchu, w którym odnaleziono jedną śmiertelną ofiarę. Był to właściciel mieszkania. Eksplozje najprawdopodobniej spowodowało ulotnienie się gazu. Na szczęście w promieniu dwustu metrów od domu teren był niezamieszkany przez innych ludzi – mówiła kobieta. – Mieszkaniec był podeszłego wieku, zajmujący się sprawami rolnictwa i gospodarstwa na peryferiach Kołobrzegu. Chorowity, miły człowiek. To pierwszy taki wielki wybuch w Kołobrzegu od drugiej wojny światowej. Pan Wacław G. na zawsze będzie zapamiętany przez rodzinę i znajomych. Dla radia Kołobrzeg, Karolina Mogilska. - W tym samym czasie, tysiąc kilometrów dalej, z innej stacji radiowej, można było usłyszeć podobne informacje podawane przez mężczyznę, jednak nieco zmienione.
- Dzisiaj świat stanął w miejscu. Ludzkość straciła właśnie najwybitniejszego alchemika wszech czasów.  Wacław Gurbin był nie tylko wielkim odkrywcą, ale również naszym sprzymierzeńcem. Z zaufanego źródła wiemy, iż zamieszkiwał przybrzeżne granice Polski, jednak nie znamy jego dokładnego adresu zamieszkania. W naszych sercach Wacław na zawsze pozostanie bohaterem, człowiekiem sprawiedliwym. Był on wyższym rangą alchemikiem, weteranem walki dystansowej, oddanym przywódcą, osłabionym walkami. Został zamordowany. To pierwszy taki atak od pięćdziesięciu lat – mówił mężczyzna. - Wacław Gurbin na zawsze pozostanie w naszych pamięciach, jako ktoś kto nie tylko wiedział jak walczyć z nieprzyjacielem, ale i był naszą nadzieją na zbudowanie lepszego świata. Dla Radia Celer, Frank Hudge…

William Theodor Miller wyłączył stare radio podające najnowsze informacje ze świata. Wiadomość o Wacławie wstrząsnęła nim dogłębnie.  Starzec usiadł na swoim krześle obitym aksamitnym, purpurowym materiałem. Na biurku przed nim piętrzyły się stosy starych zwojów, nadpalonych kawałków papieru i grube skórzane księgi ułożone niezdarnie na rogu stołu. Spomiędzy tych papierów i zwojów starzec wyciągnął małą, puchatą kulkę, którą delikatnie odstawił na pokryte piórkami gniazdko. Okazało się, że była to malutka sówka z oczami tak przenikliwie śledzącymi swojego pana, iż mogłoby się wydawać, że nie widzi po za nim świata.
- Nadchodzą mroczne czasy, Ario. Wyruszysz niebawem z Megim w podróż po Europie. W drodze dowiesz się więcej szczegółów. Tymczasem odpocznij – powiedział William, po czym pogłaskał sówkę po malutkiej, białej jak śnieg główce i wstał z krzesła. Miał już wychodzić z pomieszczenia, gdy drzwi otworzyły się z hukiem.
- Matyldo! – krzyknął zdziwiony starzec.
- Wybacz mi Williamie, jednakże to bardzo pilne! Czy słyszałeś o W…
- Tak moja droga. Słyszałem. To zły znak, jednak nie róbmy paniki wśród uczniów. Niebawem zacznie się kolejny rok w Layola i lepiej być na niego przygotowanym. Megi, Sasza i inni Summici już jutro wyruszają w drogę.
- A co z tą małą dziewczynką? Przecież jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie na zewnątrz – powiedziała Matylda, sadowiąc się na jednej z puf stojącej przy ścianie, bogato zdobionej w nieznane znaki.
- Eliza? Och… Ona wcale nie jest już taka mała.  Ma siedem lat.
- To znaczy, że…
- Tak moja droga. To znaczy, że za cztery lata rozpoczyna naukę w Layola. Czy o tym została poinformowana, czy nie, dowiemy się pod koniec lipca, kiedy Megi wróci z Europy. Tymczasem chodźmy do Kreślarni. Musimy dokładnie przestudiować, co tak naprawdę wydarzyło się w Polsce przez miniony tydzień. Elizą natomiast zajmie się Pies. Wszystko w swoim czasie, moja droga.
Gdy nadejdzie czas…

  •  
  • Pozostało 1000 znaków